Advertisement

Published: September 23rd 2017

Edit Blog Post


Gdy pierwszy raz doświadczy się trzęsienia ziemi, a nie ma ono zbyt dużej amplitudy, wzrasta respekt przed siłą matki natury. Jest trochę jak podmuch porządnego wiatru. Tylko trochę innego, bo drżą od niego szyby w oknach i trochę wariuje błędnik.

Gdy wczoraj popołudniu przyjechaliśmy do Amed, w recepcji hotelu ostrzeżono nas, że możemy odczuwać lekkie drżenia ziemi, spowodowane wzrastającą akywnością wulkanu Agung. Lecz uspokojono nas, że strefa zagrożenia to okolo 13 km a my jesteśmy ok 20 km od wulkanu &#x1F60A. Poza tym lawa zazwyczaj spływa (ostatnio w 1963 roku) bardziej na wschód i północ od Amed. No to już zupełnie wyluzowani poszliśmy na kolację. Tu odczuliśmy pierwszy wstrząs. Po godzinie drugi, po dwóch trzeci i już miałem problem z zaśnięciem, ponieważ podczas kolacji dostaliśmy insrukcję jak się zachowac, gdy będą mocniejsze. Obserwując ludzi widzieliśmy w ich oczach coraz większe przerażenie. Informacje jakie do nas docierały, mówiły o możliwym wybuchu w przeciągu doby. Jednak z założeniem, że się stąd nie ruszamy jeszcze 3 dni poszliśmy spać. Niepokojącym zbiegiem okoliczności bylo jednak to, że w hotelu nagle zabrakło wody i zaczął szwankować internet.

O 5 nad ranem zbudził nas wstrząs o dużo większej amplitudzie. Szyby w oknach porządnie

zadrżały, podobnie jak nasze nogi. Mimo tego, że leżeliśmy w łóżkach. trzeba było się zwijać. Na szybko podjelismy decyzję, że popłyniemy jeszcze tylko obejrzec wrak japonskiego okrętu z czasów 2 Wojny Światowej, zatopiony u wybrzeży Amed. Jest rzeczą niepowtarzalną, więc szkoda byloby nie wykorzystać, tego, ze byliśmy w okolicy. Tym bardziej, że leży bardzo płytko, na paru metrach, ok 20 metrów od brzegu. Jest zjawiskowy, to fakt. Spokojnie wystarczy jednak na niego okolo 30 minut, a nie jak zakladaliśmy – 2 godziny.

Po snorklingu zamowiliśmy taksowkę i zwialiśmy 3 godziny drogi na południe do przepełnionego turystami i bardzo drogiego Sanur. Dzieki uprzejmości kierowcy zobaczyliśmy po drodze Tritta Ganga, czyli Wodny Pałac. Najpiękniejszy zabytek jaki dotąd widzieliśmy na Bali. Kompleks zbiorników wodnych, otoczony pięknymi rzeźbami i roslinoscia.

Po drodze widzieliśmy obozy dla ewakuowanych, oraz przerażenie w oczach kierowcy, który bardzo się spieszył, bo chciał przed nocą wrócić po ojca, który jest w strefie zagrozonej spływem lawy. Trzymajcie kciuki za balijczyków. Ich wiecznie uśmiechnięte twarze były dziś smutne i przerażone. To świdczy o tym, że zanosi się na coś naprawdę poważnego…

Miejmy nadzieję, że Agung wytrzyma jeszcze tydzień bo chcielibymy bezpiecznie odlecieć stąd do domu… najlepiej żeby

cicho puścił bąka i darował sobie chlustanie lawą…

Jutro będziemy kręcić się bezpiecznie w okolicy więc

Stay safe!

Basia i Wojtek


Advertisement

Tot: 1.008s; Tpl: 0.039s; cc: 14; qc: 61; dbt: 0.3719s; 1; m:saturn w:www (104.131.125.221); sld: 4; ; mem: 1.4mb